Fryderyk Chopin

Starszy od Chopina o dwa lata Tytus Woyciechowski mieszkał w pensjonacie prowadzonym przez rodziców Fryderyka. Wspomina o nim w swym pamiętniku Eustachy Marylski, który również mieszkał u Chopinów w latach 1821-1823: "Wraz ze mną na stancji u Mikołaja Chopina byli: Jan Białobłocki z Płockiego, który w kilka lat po ukończeniu szkół umarł, Jan Scipio del Campo, dzisiaj kanonik krakowski, Tytus Woyciechowski, dziś obywatel w Lubelskiem, Karol Weltz, brat przyrodni Tytusa Woyciechowskiego". Chopina ujęła wielka muzykalność Tytusa Woyciechowskiego, parającego się nawet komponowaniem miniatur fortepianowych. Ludwik Gawroński posiadał w swoich zbiorach mazurka B- dur „Wspomnienie ze Lwowa” Woyciechowskiego wydanego drukiem około 1880 roku w Berlinie.

Chopin w Poturzynie przebywał prawdopodobnie od 11 do 22 lipca 1830 roku. Z badań Ludwika Gawrońskiego wynika, że Fryderyk wyjechał z Warszawy 9 lipca, tj. po koncercie Barbary Majerowej primadonny Teatru Włącz obsługę grafikiNarodowego. Droga do Poturzyna wiodła przez Piaseczno, Czersk, Ryczywół, Kozienice, po czym przecinając Wisłę skręcała w Lubelskie przez Puławy, Końskowolę, Lublin, Krasnystaw, Zamość, Komarów, Tyszowce do Oszczowa i Poturzyna.

Poturzyn Fryderyk będzie wspominać często w listach do Tytusa z Paryża: „Jeżeli nie będę miał co jeść, musisz mnie do Poturzyna za pisarka przyjąć, będę tam koło stajni mieszkał, tak dobrze przy Tobie, jak tego roku we dworze” - pisał Chopin 18 września 1830 roku. Świadkami bytności Chopina we dworze poturzyńskim byli domownicy i służba: Stanisław Barcicki- leśniczy, Józef Dąbrowski- ekonom, Marcin Jabłoński - ogrodnik, Michał Kaczorowski- rządca dóbr oraz wieśniacy.

2 listopada 1830 roku dwudziestoletni Chopin wyjechał z Polski. Przyjaciele wręczyli mu na odjezdnym srebrny puchar z grudkami rodzinnej ziemi. Chopin wyjeżdżał już i przedtem, ale tym razem wyjazd zaplanowany był na dłużej. Gdy wyjechał z kraju w Warszawie wybuchło powstanie. Chciał wrócić i razem z innymi walczyć. Rodzina jednak i przyjaciele odradzili mu powrót. Tytus Woyciechowski, który razem z Chopinem przebywał w Wiedniu pisał: „Pan Mikołaj potrafił synowi, wyperswadować, że skuteczniej ojczyźnie będzie mógł przysłużyć się na polu artyzmu, aniżeli chwytając za karabin ręką za słabą”. Może dlatego, że bali się o jego zdrowie, bo od dzieciństwa był wątły, chorowity, zagrożony gruźlica, a może przeczuwali, że tworząc na obczyźnie zrobi dla ojczyzny więcej, niż gdyby walczył o nią z bronią w ręku. Nie bez przyczyny współczesny Chopinowi kompozytor, Robert Schumann, nazwał jego muzykę „armatami ukrytymi wśród kwiatów”. Fryderyk Chopin nigdy nie wrócił już do Polski. Na stałe zamieszkał w Paryżu. Był sławny, tworzył i koncertował. Jednak myślami i muzyką zawsze powracał do kraju.